Święta, święta i po świętach, a po świętach kolęda. Kolęda, której wielu z nas nie przyjmuje. Wiele osób udaje, że nie ma ich w domu albo część domowników chowa się przed księdzem, gdy inna część rodziny chce go przyjąć.
W internecie można znaleźć sporo porad na to jak uniknąć wizyty księdza. Standardowym sposobem jest zgaszenie wszystkich świateł i udawanie, że nikogo nie ma w domu.
Są także bardziej pomysłowe sposoby, które bywają skuteczne albo zdradliwe.
Kapłani często opowiadają tego typu historie, gdzie ktoś chciał uniknąć kolędy ale niestety kłamstwo wyszło na jaw.
Ukrywanie się domowników w innym pokoju to standard, który czasem bywa zdradziecki. Pewna kobieta przyjmując księdza powiedziała, że mąż jest w pracy. Ksiądz prawie uwierzył, dopóki z pokoju obok nie zaczęły dochodzić dźwięki chrapania.
"Chorzy" też próbują chować się przed księdzem, jednak napad kaszlu bywa bardzo zdradliwy.
Ponoć duchowny może stwierdzić ile osób znajduje się w domu, lub ilu ich nie ma na podstawie klapków domowych w korytarzu.
Zwierzęta też potrafią zdradzić prawdę. Np. psy za wszelką cenę chcą dostać sie do pokoju, w którym zamknął się któryś z domowników.
Domownicy ukrywają się w przeróżnych miejscach. W szafie, pod stołem, który nakryty jest obrusem do samej ziemi, w piwnicy, w łazience lub na poddaszu.
Jeden z księży opowiedział, że jednego z domowników zdradziło brzdęknięcie słuchawki prysznicowej, gdy ten chował się w łazience.
Młodzież często chowa się na klatkach schodowych w wieżowcu by uniknąć spotkania z księdzem. Jeden ksiądz kiedyś przechytrzył młodzież i zaczął kolędę od samej góry. Jakie było zdziwienie młodzieży, która rozłożona na śpiworach czekała aż ksiądz "przejdzie". Młodzież rozeszła się do domów i przyjmowała księdza.
Ukrywanie się na balkonie też bywa normą. Problem jednak, gdy ktoś nie zamierzał włożyć kurtki, a oczekiwanie i sama wizyta nieco się przedłużyły.
Zdarzają się też rodziny zaskoczone, które kompletnie nie były przygotowane do kolędy.
Pewnego razu kilkuletni synek wydał mamę, że woda święcona jest prosto z kranu.
Kiedyś nieprzyjęcie kolędy było bardzo napiętnowane. Dziś zaledwie 65% rodzin przyjmuje księdza do swojego domu. W większości księdza goszczą ludzie ze wsi lub mniejszych miejscowości, gdzie kontakt z księdzem jest czymś normalnym.
