Reklama

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 30. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 30. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 października 2018

„Wstydzę się mojej żony. Najgorsze, że przestała mnie już nawet pociągać”



Zawarcie związku małżeńskiego zawsze kojarzy nam się z wielką miłością i zaangażowaniem, jednak nie w każdym związku jest tak pięknie jakby się mogło wydawać.

Pewien mężczyzna postanowił podzielić się swoją opinią na temat swojego życia, które niestety mocno go rozczarowało, oczekiwał czegoś znacznie innego.

Jest rozczarowany postawą swojej żony i uważa, że nie robi ona nic, aby dbać o swój rozwój, a tym samym przestaje rozumieć jego potrzeby.

Na początku relacji każdy z nas pragnie tego, aby pokazać się z najlepszej strony. Czas weryfikuje, czy partnerzy będą podsycać ten ogień cały czas

Problem pojawia się wówczas, gdy potrzeby pary się rozmijają. Daniel jest w takiej sytuacji i uważa, że jego żona jest leniem… Napisał do redakcji papilota, dzieląc się swoimi emocjami.


„Jesteśmy małżeństwem bez dzieci. Ani ja, ani Paulina nie chcieliśmy ich mieć. To była wspólna, przemyślana decyzja”

Woleliśmy robić karierę, rozwijać się i zwiedzać świat. Taka była początkowa koncepcja. Ja trzymam się jej cały czas, ale Paulina zmieniła się o 180 stopni. Nie poznaję kobiety, w której się zakochałem. Czasami mam takie głupie myśli, że ktoś podmienił mi Paulinę. Nie wiem, jak można się tak bardzo zmienić w ciągu 5 lat. Niepojęte. Ja jestem u szczytu swojej kariery, a ona w tym samym miejscu, co kiedyś. Nie ukrywam, że wstydzę się takiej żony. Mieliśmy oboje dotrzymywać sobie tempa.

Po kilku latach naszego małżeństwa osiągnąłem cel – zostałem dyrektorem dużej firmy. Zarabiam tyle pieniędzy, że bardzo szybko wybudowałem dla mnie i Pauliny dom. Zatrudniliśmy kucharkę i panią do sprzątania. Często wyjeżdżamy na zagraniczne wczasy – żyliśmy i żyjemy jak królowie. No, może trochę przesadzam, ale standard naszego życia jest bardzo wysoki. Niestety Paulina zatrzymała się w rozwoju.

Moja żona jest kierownikiem w korporacji. Zarabia około 4 tys. zł na rękę. Na kobietę to nieźle, ale nie tak się umawialiśmy. Tym bardziej, że Paula nie ma żadnych domowych obowiązków. Cały wolny czas może poświęcić na rozwijanie się. A ona zaprzestała wszelkich działań, od kiedy tak dużo zarabiam. Niedawno dowiedziałem się, że porzuciła dwa kursy, które zaczęła robić, i odrzuciła propozycję awansu

„Ale kochanie, to co ty zarabiasz w zupełności nam wystarczy. Poza tym ja też sporo zarabiam” – tak od niej usłyszałem

Myślałem, że parsknę śmiechem, gdy porównała swoją śmieszną pensyjkę do mojej. Poza tym już nie chodzi o to. Moja Paula ma warunki i czas do rozwoju. Ja je zapewniam. Zamiast z nich skorzystać, zupełnie się rozleniwiła.

Odbieram Paulinę z pracy po 17.00. Okazało się, że kurs prawa jazdy też porzuciła, więc muszę ją odbierać, bo ona nie będzie obijała się komunikacją miejską. Twierdzi, że to wstyd przed znajomymi, którzy wiedzą, jaki styl życia prowadzimy. Po powrocie do domu jemy przygotowany przez kucharkę obiad i odpoczywamy. Paulina tradycyjnie sięga po seriale, a ja po lekturę. Zapomniałbym wspomnieć, że moja żona porzuciła też swoje dawne zainteresowania na rzecz oglądania seriali. Zamyka się w pokoju, zamawia pizzę albo chińszczyznę i nie ma jej.

Rozmowy z nią ograniczają się do perypetii bohaterów, ploteczek z pracy i relacji na temat krewnych. Moja żona stała się gnuśna umysłowo.

Przestała mnie nawet przez to pociągać, chociaż jest atrakcyjną, bardzo zadbaną kobietą. Właśnie na to idzie jej wypłata. Na kosmetyczki, fryzjerów i ubrania. Opłaty robię ja. Płacę też ze swojej pensji kucharce, sprzątaczce. Właściwie wszystko opłacam ja. Pobyty w ciepłych krajach również.
Dziewczyna, którą kiedyś poznałem, była pełna pasji i miała ambicje. Nigdy nie zgadzała się na to, abym cokolwiek jej fundował. Jestem przerażony skalą zmiany, która w niej zaszła.

Dla mnie rozwód to ostateczność, ale nie widzę dużej szansy na poprawę. Rozmawiałem już z Paulą. Ona mnie zbywa. Mówi, że przecież pracuje i to ja przesadzam. Gdy przypominam o naszych dawnych marzeniach, co najwyżej machnie ręką.

Znalazła sobie ambitnego faceta, który pracuje na nią jak wół. Kto wie, czy te jej ambicje i pasje nie były udawane. Słowo daję, żałuję, że się z nią ożeniłem. Jeżeli nic się nie zmieni, wniosę pozew o rozwód

Lekarze nie mogą uwierzyć, kogo rodzi ta 23 latka. Dopiero po czasie, prawda wychodzi na jaw.



23-letnia Becki-Jo Allen i jej chłopak Liam Tierney są już rodzicami i mają przecudowną córeczkę o imieniu Indiana. Jednak rodzice zawsze marzyli o większej rodzinie, dlatego też postanowili ją powiększyć.  Gdy Becki Jo zachodzi w ciążę, rodzina jest bardzo szczęśliwa.

Młoda mama początkowo nie czuła się dobrze. Miała częste nudności, była bardzo osłabiona. Obawiała się o swoje dziecko, dlatego razem z partnerem wybrała się do swojego lekarza prowadzącego. Modliła się w duchu, aby nie okazało się, że maleństwo jest w niebezpieczeństwie.

Podczas badania okazało się jednak zupełnie coś innego. Lekarz oznajmił zaskoczonym rodzicom, że para będzie miała trojaczki!


Rodzice byli w szoku. Becky Jo opowiada:

„To była największa niespodzianka, jaka mnie spotkała w życiu. W naszych rodzinach nigdy nie było trojaczków. Jestem bardzo szczęśliwa!”

Ciąża mijała bez żadnych komplikacji. Dzieci rosły zdrowo, wszystko przebiegało prawidłowo. W 31. tygodniu Becky zaczęła nagle niespodziewanie rodzić. Poród za pomocą cesarskiego cięcia przebiegł jednak dobrze i na świecie pojawiła się trójka drobnych i delikatnych chłopców.


Rodzice nadali im imiona Roman, Rocco i Rohan. Noworodki były malutkie, ważyły zaledwie po 1,5 kg.

Przez pierwszych 6 tygodni musiały być pod stałą kontrolą, dlatego spędziły ten czas na oddziale intensywnej terapii. Gdy ich stan się ustabilizował, lekarze pozwolili zabrać maleństwa do domu.

Z chwilą, gdy rodzina znalazła się w komplecie w domu, rodzice stanęli przed nowymi wyzwaniami. Opieka nawet nad jednym niemowlęciem nie należy do łatwych, a co dopiero nad trójką! Rodzice mieli nawet problem, żeby rozróżnić maluchy, tak okazały się do siebie podobne. Podczas badań kontrolnych okazało się, że trojaczki nie tylko są identyczne, ale mają takie samo DNA!


Taka sytuacja zdarza się niezmiernie rzadko. To prawdziwy fenomen!

Mama maluchów opowiada:

„Kiedy śpią, rzeczywiście nawet dla mnie wyglądają identycznie. Kiedy jednak się obudzą, natychmiast wiem, kto jest kim. Mają zupełnie różne charaktery i inaczej się zachowują.”

Nikt w rodzinie nie spodziewał się trojaczków, a już na pewno nie jednojajowych!


Cała rodzina jest dumna, a najbardziej chyba starsza siostra, która chętnie wszystkim opowiada o swoich wyjątkowych braciach. Gratulujemy!

Potrójne szczęście!






Zła ocena za brak pracy domowej? "Rodzic może złożyć zażalenie do kuratorium, a nawet pójść do sądu"



- Żaden zapis ustawy oświatowej nie definiuje pojęcia obowiązkowej pracy domowej - mówi Mariusz Smołkowicz, organizator akcji "Dom nie jest filią szkoły".

Pomysł likwidacji prac domowych od jakiegoś czasu wywołuje liczne dyskusje. Teraz temat został poruszony w programie Polsat News, którego gośćmi byli rodzic Mariusz Smołkowicz oraz nauczyciel Dariusz Kulma.

Brak pracy domowej nie może być karany?

Przytoczone w dyskusji argumenty są dosyć odważne. - Żaden zapis ustawy oświatowej nie definiuje pojęcia obowiązkowej pracy domowej - podkreślił Mariusz Smołkowicz.

Gość Joanny Racewicz stwierdza także, że:

W sytuacji, kiedy nauczyciel postawiłby dziecku ocenę za brak pracy domowej, rodzic ma prawo żądać pisemnego uzasadnienia i złożyć zażalenie do kuratorium, a nawet pójść do sądu.

Przemęczony uczeń to zły uczeń

Zdaniem uczestników dyskusji za przeciążenie polskich uczniów winę ponosi przede wszystkim zbyt obszerny program nauczania. Nauczyciele, by zrealizować podstawę programową, nie mają wyboru i wiele zadań każą dzieciom wykonać w domu. To z kolei zabiera uczniom czas na odpoczynek i zabawę.

- Wszystkie badania mówią, że przeciążenie uczniów pracą domową powyżej czterech godzin w tygodniu nie zwiększa efektywności uczenia. Musimy to przystopować, bo przemęczony uczeń to żaden uczeń - mówił w programie Dariusz Kulma, nauczyciel matematyki.

Czy odrabiać z dzieckiem prace domowe?

Robi to dla córki

Mariusz Smołkowicz, który był gościem programu Polsat News, zainicjował na Facebooku akcję "Dom nie jest filią szkoły". Skupia ona rodziców, którym nie podobają się obecne zasady dotyczące prac domowych. Jak dowiadujemy się z opisu inicjatywy, jej celem jest walka "o prawa dzieci do cieszenia się dzieciństwem zamiast pracy po 10-12 godzin dziennie".

Mimo że obecnie córka inicjatora akcji uczęszcza do przedszkola, jej ojciec podkreśla, że walczy o jej przyszłość. Chce, by szkoła była dla niej czymś więcej niż "obozem przymusowej pracy". Jego zdaniem obecne zasady i nadmiar obowiązków zniechęcają dzieci do samokształcenia i rozwijania osobowości.

Polska szkoła przeciąża uczniów?

Z danych z ubiegłego roku szkolnego wynika, że w naszym kraju uczeń siódmej klasy spędza w szkole średnio 32 godziny. Do tego w większości przypadków należy doliczyć także zajęcia nieobowiązkowe - etykę, religię i wychowanie do życia w rodzinie. Co ciekawe, z zarządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej z 28 maja 1992 roku wynika, że na początku lat 90. uczniowie klas siódmych spędzali w szkole tylko 23 godziny.

Oprócz tego uczniowie codziennie poświęcają także czas na odrabianie prac domowych. Rok temu problemem zajął się Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak. Jego zdaniem uczniowie są przemęczeni, przez co brakuje im czasu na pasje i odpoczynek. Rzecznik przypomniał także, że nadmierne obarczanie obowiązkami jest sprzeczne z Konwencją o prawach dziecka, a konkretnie z jej art. 31. Zapis ten mówi o prawie dzieci do wypoczynku, zabaw i uczestnictwa w życiu kulturalnym.

wtorek, 23 października 2018

Pokroił cebulę i pozostawił na stoliku nocnym. Rano nie mógł uwierzyć...



Niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, że cebula nie tylko dodaje smaku w naszych daniach, ale zawiera w sobie mnóstwo wspaniałych wartości, o których warto wiedzieć.

Cebula zawiera związki siarki, które okazują się być bardzo skuteczne w zmniejszaniu ryzyka rozwoju raka i działają odtruwająco na wątrobę. Dodatkowo, cebula, a w szczególności jej czerwona odmiana, jest bogata w kwercetynę. Jest to przeciwutleniacz, który obniża poziom cholesterolu, zapobiega powstawaniu zakrzepów krwi, zwalcza cukrzycę, astmę i inne przewlekłe problemy z oddychaniem.

Od początku XX wieku Europejczycy używali cebuli, aby radzić sobie z powikłaniami powodowanymi przez dżumę. Nasi pradziadkowie stosowali cebulę w medycynie tradycyjnej, w formie okładów, aby leczyć przeziębienia, kaszel, bóle stawów i stany zapalne.


Okazuje się, że bardzo dobrze wiedzieli co robią, a teraz także i ty możesz czerpać korzyści z pokrojenia cebuli i umieszczenia jej w sypialni. Oprócz pozbywania się nieprzyjemnych zapachów, cebule pomocne są także przy zapobieganiu przeziębieniom i grypie.

Wygląda na to, że cebula zapewnia naturalną ulgę od nieprzyjemnych objawów wywołanych przez wirusy grypy i bakterie. Silne pachnące warzywo wchłania bowiem wszelkie szkodliwe mikroorganizmy, toksyny i zanieczyszczenia z powietrza, które zbierają żniwo na twoim zdrowiu.

Wystarczy, że pokroisz cebulę w plasterki lub przetniesz ją na pół i umieścisz w miseczce lub filiżance. Naczynie z cebulą połóż na nocnej szafce, aby zapobiec dostawaniu się patogenów do organizmu. Tę sztuczkę możesz zastosować w każdym pokoju, jeśli chcesz oczyścić powietrze na większą skalę.


Zauważysz, że z czasem cebula będzie zmieniać kolor na brązowy (utleniać się), gdy wchłonie tlen i cząsteczki z powietrza. Dlatego też ważnym jest, aby wyrzucić ją po kilku dniach.

Jest wielu ludzi, którzy sceptycznie odnoszą się do tej metody, lecz nie wiedzą, jak skuteczna jest w rzeczywistości. Spróbujcie, ponieważ nie macie nic do stracenia, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak tani to produkt. Technikę stosuję już od jakiegoś czasu i być może dlatego udało mi się przetrwać ten okropny sezon grypowy bez zachorowania.

Okrutnie spławiła miłego faceta tylko dlatego, że wyglądał jej na biedaka. Zobacz jak się odegrał.


Świat idzie naprawdę w złą stronę, a to nagranie jest idealnym potwierdzeniem tych słów.
Pewien mężczyzna zauważył piękną kobietę, więc postanowił podejść do niej i się przywitać. Kiedy zapytał ją czy może się dosiąść i z nią porozmawiać, nie tylko usłyszał odmowę, ale również dowiedział się, że w ogóle nie przejmuje się ona tym, że jej słowa mogą sprawić komuś przykrość.

Mężczyzna chciał dać jej nauczkę za nieodpowiednie zachowanie, poszedł się przebrać i ponownie próbował zagadać dziewczynę. Tym razem jednak poszło mu znacznie lepiej...

Mężczyzna z filmu to znany Youtuber, który często spotykał się z podobnymi sytuacjami, dlatego też postanowił przeprowadzić ten eksperyment i nagrać całe zajście, aby pokazać wszystkim postrzeganie świata przez materialistki.



Przyszła na świat w worku owodniowym. Jednak lekarz nie miał serca jej z niego wyjąć



Narodziny dziecka zawsze niosą za sobą wiele emocji, tym bardziej kiedy poród nie jast taki jak każdy inny.
Tego typu przypadki, o którym przeczytacie za chwilę zdarzają się raz na jakiś czas.








Narodziny, które za chwilę zobaczycie, są niezwykłe i wyjątkowe. Mama z Brazylii rodziła bliźniaki za pomocą cięcia cesarskiego. Operację wykonywał doktor Rodrigo da Rosa Filho. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że dzieci wyciągnięto w nienaruszonym worku owodniowym. Jednak to wciąż jeszcze nie wszystko…

Dziewczynka głęboko spała
Najpierw przyszedł na świat mały Joaquim. Chłopiec znalazł się jednak na zewnątrz dużo szybciej niż jego siostra… Kiedy lekarz wyjął z brzucha kobiety malutką Adeline, nie miał serca od razu wyciągać jej z worka owodniowego. Wszystko dlatego, że dziewczynka słodko spała…


Personel medyczny postanowił poczekać chwilę, aż dziewczynka sama obudzi się i będzie gotowa na przywitanie ze światem.



Obudziła się dopiero po 7 minutach!
Na krótkim filmiku możecie zobaczyć, jak pielęgniarka próbuje delikatnie pomóc jej się obudzić, łaskocząc ją. Adeline czuła się jednak tak komfortowo, że ani myślała to zrobić. Ostatecznie po 7 minutach w końcu rozbudziła się, a lekarz wyjął ją z worka.








Takie przypadki mają miejsce raz na 80.000 urodzeń!

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym, jak dziecko wygląda wewnątrz brzuszka mamy, teraz macie na to odpowiedź!


Jeśli używasz folii aluminiowej, skończ z tym albo przygotuj się na konsekwencje! Oto dlaczego.



Folia aluminiowa jest właściwie w każdym domu. Korzysta się z niej do przygotowywania potraw w piekarniku czy nawet pakowania kanapek dzieciom do szkoły.
Okazuje się jednak, że powinniśmy z niej zrezygnować gdyż ma zły wpływ n a nasze zdrowie.








Zapewne każdego dnia zawijasz swoim dzieciom kanapki do szkoły właśnie w folię aluminiową, lub wykorzystujesz ją do gotowania. Najnowsze badania wykazały jednak, że ten niezbędny wręcz element kuchenny jest mocno szkodliwy dla zdrowia.

Aluminium to neurotoksyczny metal, który może powodować poważne problemy w funkcjonowaniu mózgu (związane np. z chorobą Alzheimera). Według ekspertów, długotrwałe wystawienie organizmu na działanie aluminium może powodować długotrwałe negatywne skutki, takie jak: upośledzenie umysłowe, problemy z równowagą, pamięcią czy koordynacją.

Przeprowadzone badania wykazują, że gotowanie w folii aluminiowej ma wpływ na nasz szkielet. Aluminium będzie gromadzić się w kościach, wypierając z nich wapń. Dodatkowo, badacze wiążą wykorzystywanie aluminium w kuchni ze zwłóknieniem płuc oraz innymi problemami z układem oddechowym. Ten sam efekt osiągniemy jeśli używamy folii aluminiowej do grillowania.

aluminium
Kiedy wystawimy folię aluminiową na działanie wysokich temperatur, zawarty w niej pierwiastek zacznie przenikać do żywności. Badacz inżynierii chemicznej na Uniwersytecie Amerykańskim w Sharjah, dr Essam Zubaidy, dokonał oceny skutków używania folii aluminiowej do gotowania.








Okazało się, że posiłek przygotowany w ten sposób może zawierać nawet 400 mg aluminium! Zalecane dzienne spożycie dla aluminium, według Światowej Organizacji Zdrowia wynosi zaledwie 60 mg!

Z tych badań wynika więc, że folia aluminiowa nie nadaje się do pieczenia, gotowania czy podgrzewania. Wykorzystując ją w ten sposób, możemy poważnie zaszkodzić naszemu zdrowiu.

Ważnym czynnikiem jest również to, co zawijamy w folię. Nie powinniśmy wykorzystywać jej do owijania potraw kwaśnych (np. cytrusów) oraz mocno przyprawionych. Wtedy szkodliwych substancji będzie w naszym jedzeniu jeszcze więcej.

Zamiast używać folii aluminiowej do owijania kanapek, potraw czy warzyw, warto skorzystać ze zwykłego papieru śniadaniowego lub specjalnych pojemników na żywność. Nie jesteśmy skazani na folię! Istnieje wiele alternatyw.

Udostępnij ten post, aby ostrzec swoich znajomych!



Szokujący eksperyment blogerów: Przygotowali taką samą listę zakupów i zrobili je w Polsce i Niemczech, a następnie porównali. Nie uwierzysz, jaki jest wynik!

  Polscy młodzi blogerzy: Dawid i Kuba wpadli na pomysł, aby sprawdzić, gdzie można kupić taniej? W Polsce czy w Niemczech? Przygotowali ...